Problemy z funkcjonowaniem „jednego okienka”

Kiedy zrodził się pomysł ograniczenia zbędnych formalności i uproszczenia procedur przy zakładaniu i rejestrowaniu własnego przedsiębiorstwa, wszyscy zgodnie uważali go za trafiony w dziesiątkę. „Jedno okienko” w urzędzie miało wystarczyć do załatwienia wszystkich spraw i złożenia wszystkich wymaganych dokumentów. Miało to oznaczać koniec epoki, w której powoływanie nowej działalności gospodarczej oznaczało drogę przez mękę. Zamiast pobierać mnóstwo różnego rodzaju wniosków w różnych instytucjach i czekać w kolejkach, przedsiębiorcy mieli być kompleksowo załatwiani w jednym miejscu, szybko i sprawnie, korzystając z pomocy urzędników w wypełnianiu niezbędnych danych, aby jak najszybciej mogli zacząć legalnie działać. Bo o tym, że większa ilość przedsiębiorstw to ożywienie gospodarcze, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Jednak system biurokratyczny, który jest jedną z największych bolączek dzisiejszej Polski, i tym razem okazał się przeszkodą nie do przejścia. Bowiem czas oszczędzony dzięki wprowadzeniu „jednego okienka” zostaje zaprzepaszczony, kiedy wszystkie dokumenty z urzędów gmin zostają wysłane tradycyjną pocztą, a nie jak się wydaje, dużo szybszą i bezpieczniejszą pocztą elektroniczną. Przez to okres oczekiwania znowu się wydłuża, a urzędy muszą kopiować tysiące stron, zamiast łatwo je zeskanować. Problemem są tutaj niejasne przepisy, które niby dopuszczają możliwość korzystania z poczty elektronicznej przy przesyłaniu dokumentów, ale nie są jednoznaczne i nie wiadomo, czy nie jest konieczne zastosowanie w tym wypadku podpisu elektronicznego.